Kontrrewolucja w leczeniu niepłodności

Lekarz wojewódzki zawiesił działalność prywatnej przychodni nOvum, która pierwsza w Polsce stosuje metodę mikromanipulacji w leczeniu niepłodności - ujawniła wczoraj na specjalnie zwołanej w Senacie konferencji senator Zofia Kuratowska.

Lekarz wojewódzki dr Anna Gręziak zawiadomiła też prokuratora o przestępstwie. Jej zdaniem lekarze warszawskiej kliniki nOvum złamali ustawę antyaborcyjną, bo przy zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego zamrażają część embrionów. Dr Gręziak zastanawia się także, czy lekarze nie realizują aby tzw. eksperymentów medycznych, czego nie wolno im robić, bo mają tylko pierwszy stopień specjalizacji.

Dalszy los przychodni zależy od decyzji ministra zdrowia, do którego odwołali się właściciele przychodni. I od prokuratora - który może wszcząć postępowanie przeciw lekarzom.

Precedensowa decyzja lekarza wojewódzkiego stanowi zagrożenie dla metody zapłodnienia in vitro. Stosuje się ją w Polsce od lat i zawsze towarzyszy jej zamrażanie embrionów.

Przeciw zawieszeniu nOvum zaprotestowali wczoraj lekarze, m.in. prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego prof. Marian Szamatowicz. W jego białostockim Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych urodziło się już ok. 500 dzieci "z probówki".

Pierwszą w Polsce udaną próbę mikromanipulacji opisaliśmy 7 stycznia w artykule "Rewolucja w leczeniu niepłodności". Tuż potem placówkę zaczęły odwiedzać kontrole i zainteresowały się nią władze medyczne.

Metoda mikromanipulacji stanowi szczególną, zaawansowaną formę zapłodnienia pozaustrojowego, bo lekarz pomaga naturze - za pomocą pipety wprowadza plemnik do komórki jajowej. Potem zapłodnioną komórkę umieszcza się w macicy.

Spośród 13 kobiet, które skorzystały w nOvum z tej metody, u sześciu rozwija się prawidłowo ciąża, co jest wynikiem rzadko spotykanym nawet w najlepszych placówkach na świecie.

- Cieszę się, że zdążyłam przed tą straszną decyzją. Ale co teraz myślą te kobiety, które czekają na swoją szansę, by mieć dziecko - mówi 34-letnia Katarzyna, jedna z szóstki. Leczyli się z mężem ponad osiem lat.

Inna pacjentka Małgorzata Oleksa uważa, że to artykuł w "Gazecie" zaszkodził placówce: - Takie polskie piekiełko: gdy ktoś zaczyna wychodzić ponad poziom, to inni chcą go usadzić. Dr Lewandowski jest niezwykłym lekarzem. On żyje tym, co robi. A jeżeli zamkną przychodnię? To cóż, będzie trochę nieszczęśliwych ludzi więcej i tyle.

ec, OS
Gazeta Wyborcza, nr 64, 1995 III 16