Trójkąt szczęścia

Czasem, by urodziło się dziecko, potrzebne są dwie matki i ojciec. Banki nasienia już nie dziwią. Ale o kobietach, które oddają komórki jajowe po to, by inne mogły zostać matkami, w Polsce się dotąd nie mówiło. Po raz pierwszy rozmawiamy o nich z doktorem Piotrem Lewandowskim, szefem Przychodni Leczenia Niepłodności nOvum w Warszawie.

TWÓJ STYL: Dzięki zapłodnieniu in vitro pomógł Pan zajść w ciążę kobietom, które nigdy nie zostałyby matkami, gdyby nie komórki jajowe ofiarowane przez siostry. To pierwsze takie zabiegi w Polsce?
Piotr Lewandowski: Pierwsze o których mówi się otwarcie. Być może inni polscy lekarze też je przeprowadzają, tyle że nie mówią o tym. Ja uważam, że nie należy się tego wstydzić. Nie potrafię odmówić pomocy ludziom, którzy przez długie lata walczą o dziecko. Moim zdaniem skorzystanie z cudzej komórki jajowej daje szansę na pełnowartościowe rodzicielstwo, a nie, jak niektórzy twierdzą, jego namiastkę. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne uznało dawstwo komórek jajowych za dopuszczalną procedurę.
TS: Kiedy cudze jajeczko jest dla kobiety jedyną szansą na bycie matką?
PL: Dotyczy to tysięcy kobiet zaskoczonych przedwczesną menopauzą a także pacjentek po leczeniu onkologicznym, które pozbawiło je płodności. To także ostatnia szansa dla kobiet, które mają za sobą liczne próby sztucznego zapłodnienia. Często wielokrotna stymulacja jajników, niezbędna, by wyprodukowały one wiele komórek jajowych potrzebnych do zabiegu, wyczerpuje rezerwy jajeczek. Na szczęście niewiele z 2348 kobiet, które zaszły u nas w ciążę przez zapłodnienie pozaustrojowe, wymagało aż tak skomplikowanej procedury.
TS: Czy siostra jest lepsza od anonimowej dawczyni, bo genetyczne podobieństwo zwiększa szansę na zajście w ciążę?
PL: W tym przypadku geny nie mają znaczenia. Jeśli pacjentka nie ma siostry, może poprosić kuzynkę lub przyjaciółkę. Ważne, by kobiety się znały i współpracowały, bo wtedy łatwiej jest zaplanować pobranie jajeczka, zapłodnienie i wszczepienie zarodka. Obie równocześnie przygotowujemy do zabiegu. Dawczyni dostaje hormony, które mają sprawić, że w jej jajnikach dojrzeje wiele komórek jajowych. Biorczyni przyjmuje leki, które przygotowują ją do przyjęcia zarodka. Wszystko trwa kilka tygodni. Gdy kobieta jest skazana na jajeczko od anonimowej dawczyni, zwykle przez wiele miesięcy musi brać leki hormonalne. Komórki jajowej nie można zamrozić i przetrzymać do chwili, gdy kobieta będzie odpowiednio przygotowana na przyjęcie zarodka. Trzeba ją połączyć z nasieniem mężczyzny jeszcze tego samego dnia, którego zostało pobrane, i w ciągu tygodnia wszczepić do macicy. Dlatego dawczyni musi znaleźć się w momencie, kiedy kobieta, która chce zajść w ciążę, jest w fazie cyklu umożliwiającej zagnieżdżenie się zarodka.
TS: A jeśli kobieta, która oddała komórkę jajową siostrze, nagle poczuje się matką? Chyba lepiej, by się nie znały?
PL: Anonimowość pozwala uniknąć w przyszłości komplikacji natury moralnej prawnej. Dlatego długo broniłem się przed rodzinnym dawstwem komórek jajowych, zasłaniając się słabością prawa. Jednak kobiet, dla których jajeczko innej kobiety to jedyna szansa na macierzyństwo, jest coraz więcej, a pozyskać je od anonimowej dawczyni naprawdę bardzo trudno. Trzeba je dosłownie wyżebrać od pacjentek, które decydują się na pozaustrojowe zapłodnienie, bo nasienie ich mężów jest zbyt słabe, by mogło dojść do ciąży w naturalny sposób. Kiedy po punkcji jajników widzę komórki jajowe od takiej kobiety, wiem, ile ich jest, delikatnie pytam parę, czy nie zechciałaby oddać jednej czy dwóch innej parze.
TS: Pyta Pan wszystkich?
PL: Nie. Dawczynią może być młoda, zdrowa kobieta, najlepiej przed 30. rokiem życia, która wytworzyła 12-20 komórek jajowych. Muszę być pewny, że ma prawidłowe wyniki badań genetycznych i że sama prawdopodobnie nie będzie miała problemu z zajściem w ciążę. Ale to nie wszystko. Długo przyglądam się ludziom, zanim zdecyduję się zadać to niełatwe pytanie. Nie pytam nerwowych, labilnych emocjonalnie, tylko takich, których znam i wiem, że to pytanie nie wyprowadzi ich z równowagi. Wiele par odmawia.
TS: Czy może się zdarzyć, że kobiecie, która oddała jajeczko, zabraknie go, gdy sama będzie chciała mieć dziecko?
PL: W zdrowych jajnikach jest około 400 tys. komórek jajowych. Dojrzeje w najlepszym wypadku 400. Jeśli na skutek stymulacji wytworzymy i pobierzemy 20, to i tak kropla w morzu. Jednak dmuchając na zimne, nie zdecydowałbym się pobrać komórki jajowej od kobiety, która chce jeszcze rodzić. Pary poddające się sztucznemu zapłodnieniu, też nie ryzykują wiele oddając jedno, dwa jajeczka. Niektóre kobiety wytwarzają na skutek stymulacji wyjątkowo dużo, bo ponad 20 komórek jajowych. Jeśli tylko z 15 powstaną zarodki, do macicy przyszłej mamy wszczepimy nie więcej niż dwa. Resztę zamrozimy, by ewentualnie wykorzystać w przyszłości. Nawet jeśli ta para jeszcze kiedykolwiek zechce mieć dzieci, i tak raczej nie wykorzysta ich wszystkich. W takiej sytuacji odstąpienie jednej czy dwóch komórek jajowych nie jest dużym ryzykiem
TS: Czy para, która oddaje jajeczka innej, może liczyć na jakąś gratyfikację?
PL: Ci ludzie zazwyczaj nie chcą pieniędzy. Sami dobrze wiedzą, co to znaczy zmagać się z niepłodnością, i jeśli już zdecydują się na oddanie jajeczek, robią to za darmo. Od nas natomiast dostają rabat na leczenie.
TS: A gdyby zgłosiła się do Pana młoda, zdrowa dziewczyna, która chce zostać dawczynią dla pieniędzy?
PL: Oczywiście odmówiłbym. Jestem lekarzem, nie handlarzem. Nie sądzę, by w Polsce było to kiedykolwiek dopuszczalne. Choć w innych krajach, USA, Belgii, Holandii, jest możliwe.
TS: Czy można u nas adoptować zarodek, czyli za zgodą biologicznych rodziców dać go parze, która nie może mieć dzieci?
PL: Niestety także w tej kwestii brakuje uregulowań prawnych. Technicznie jest to możliwe. Taka sytuacja rodzi jednak więcej dylematów moralnych niż dawstwo samych tylko komórek jajowych.
TS: Robi Pan takie zabiegi?
PL: Bardzo rzadko, jedynie wtedy, kiedy rodzice sami się do mnie zgłaszają i oświadczają, że nie chcą dalej przechowywać swoich zamrożonych zarodków, oraz nie mają nic przeciwko temu, by wszczepić je innym.
TS: A jeśli kobieta nie może donosić ciąży, czy może to za nią zrobić matka zastępcza?
PL: Polskie prawo milczy również w tej sprawie. Ja jestem przeciwny, ponieważ to może być niebezpieczne dla kobiety noszącej ciążę.
TS: Podejmuje się Pan modnego na Zachodzie odmładzania komórek jajowych u kobiet, które pomimo późnego wieku chcą zajść w ciążę?
PL: Nie. Chodzi o wstrzyknięcie do komórki jajowej starszej kobiety cytoplazmy pobranej z komórki jajowej młodej dawczyni. Choć ta manipulacja nie dotyczy jądra komórkowego, gdzie jest materiał genetyczny, to jednak jego niewielka część znajduje się też w przeszczepionej cytoplazmie. Znowu wątpliwości natury moralnej. A ta skomplikowana procedura podnosi szansę zajścia w ciążę najwyżej o kilka procent.

 

Katarzyna Koper
Twój Styl